Nie przyjmując jadła ani napoju, z wypiekami gorączki na twarzy, z

konwulsją wstrętu wrytą dookoła ust, ojciec mój zdziczał zupełnie. Jasne

było, że tego napięcia nienawiśœci żaden organizm długo wytrzymać nie

może. Straszliwa odraza zamieniała jego twarz w stężałą maskę tragiczną,

w której tylko Ÿźrenice, ukryte za dolną powieką, leżały na czatach,

napięte jak cięciwy, w wiecznej podejrzliwośœci. Z dzikim wrzaskiem

zrywał się nagle z siedzenia, leciał na oœślep w kąt pokoju i już

podnosił dziryt, na którym utkwiony ogromny karakon przebierał

rozpaczliwie gmatwaniną swych nóg. Adela przychodziła wówczas blademu ze

zgrozy z pomocą i odbierała lancę wraz z utkwionym trofeum, ażeby ją

utopić w cebrzyku. Już wówczas jednak nie umiałbym był powiedzieć, czy

obrazy te zaszczepiły mi opowiadania Adeli, czy też sam byłem ich

œświadkiem. Ojciec mój nie posiadał już wtedy tej siły odpornej, która

zdrowych ludzi broni od fascynacji wstrętu. Zamiast odgraniczyć się do

straszliwej siły atrakcyjnej tej fascynacji, ojciec mój, wydany na łup

szału, wplątywał się w nią coraz bardziej. Smutne skutki nie dały długo

na siebie czekać. Wnet pojawiły się pierwsze podejrzane znaki, które

napełniły nas przerażeniem i smutkiem. Zachowanie ojca zmieniło się.

Sklepy cynamonowe · 第 120 / 145 题