Uczułem, że mnie kokietuje jak kobieta mężczyznę. - Z tymi karakonami to

prawda - sam przecież pamiętasz... - Zmieszałem się. Pamiętałem w

istocie tę inwazję karakonów, ten zalew czarnego rojowiska, które

napełniało ciemnośœć nocną, pajęczą bieganiną. Wszystkie szpary pełne

były drgających wąsów, każda szczelina mogła wystrzelić z nagła

karakonem, z każdego pęknięcia podłogi mogła zlęgnąć się ta czarna

błyskawica, lecąca oszalałym zygzakiem po podłodze. Ach, ten dziki obłęd

popłochu, pisany błyszczącą, czarną linią na tablicy podłogi. Ach, te

krzyki grozy ojca, skaczącego z krzesła na krzesło z dzirytem w ręku.

Sklepy cynamonowe · 第 119 / 145 题