łeb do piersi, w jego wielkich czarnych oczach lśniły łzy. Wtedy
ujrzałem na jego brzuchu okrągłą czarną ranę. - Dlaczego mi nie
powiedziałeś? - szepnąłem ze łzami. - Drogi mój - to dla ciebie - rzekł
i stał się bardzo mały, jak konik z drzewa. Opuściłem go. Czułem się
dziwnie lekki i szczęśliwy. Zastanawiałem się, czy czekać na małą
kolejkę lokalną, która tu zajeżdżała, czy też pieszo wrócić do miasta.