Wjechaliœśmy na podmiejską ulicę ujętą z obu stron w ogrody. Ogrody te

przechodziły zwolna, w miarę posuwania się, w parki wielkodrzewne, a te

w lasy. Nie zapomnę nigdy tej jazdy œświetlistej w najjaśœniejszą noc

zimową. Kolorowa mapa niebios wyogromniała w kopułę niezmierną, na

której spiętrzyły się fantastyczne lądy, oceany i morza, porysowane

liniami wirów i prądów gwiezdnych, œświetlistymi liniami geografii

niebieskiej. Powietrze stało się lekkie do oddychania i œświetlane jak

gaza srebrna. Pachniało fiołkami. Spod wełnianego jak białe karakuły

œśniegu wychylały się anemony drżące, z iskrą œświatła księżycowego w

delikatnym kielichu. Las cały zdawał się iluminować tysiącznymi

œświatłami, gwiazdami, które rzęsiœście ronił grudniowy firmament.

Sklepy cynamonowe · 第 92 / 145 题