Tantalidów, cały smutny i jałowy Olimp, więdnący od lat w tym muzeum

gipsów. Zmierzch tego pokoju mętniał i za dnia i przelewał się sennie od

gipsowych marzeń, pustych spojrzeń, blednących owali i zamyœśleń

odchodzących w nicośœć. Lubiliśœmy nieraz podsłuchiwać pod drzwiami -

ciszy, pełnej westchnień i szeptów tego kruszejącego w pajęczynach

rumowiska, tego rozkładającego się w nudzie i monotonii zmierzchu bogów.

Sklepy cynamonowe · 第 86 / 145 题