sennych rozmów. Wreszcie otwierały się drzwi jego pokoju i wchodził -
mały, z piękną brodą, pełen ezoterycznych uśmiechów, dyskretnych
przemilczeń i aromatu tajemnicy. Szybko zaciskał za sobą drzwi gabinetu,
przez które w momencie otworzenia tłoczyła się za jego głową ciżba
gipsowych cieni, fragmentów klasycznych, bolesnych Niobid, Danaid i