Wenecji. O głuchym œświcie Adela przynosiła nam kawę. Ubieraliœśmy się

leniwie w zimnych pokojach, przy œświetle œświecy odbitej wielokrotnie w

czarnych szybach okien. Poranki te były pełne bezładnego krzątania się,

rozwlekłego szukania w różnych szufladach i szafach. Po całym mieszkaniu

słychać było kłapanie pantofelków Adeli. Subiekci zapalali latarnie,

brali z rąk matki wielkie klucze sklepowe i wychodzili w gęstą, wirującą

ciemnośœć. Matka nie mogła dojœść do ładu z toaletą. ŒŚwiece dogasały w

lichtarzu. Adela przepadała gdzieœ w odległych pokojach lub na strychu,

gdzie rozwieszała bieliznę. Nie można jej się było dowołać. Młody

jeszcze, mętny i brudny ogień w piecu lizał zimne, błyszczące narośœle

sadzy w gardzieli komina. ڌwieca gasła, pokój pogrążał się w ciemności.

Sklepy cynamonowe · 第 34 / 145 题