Lampy poczerniały i zwiędły jak stare osty i bodiaki. Wisiały teraz

osowiałe i zgryźŸliwe, dzwoniąc cicho kryształkami szkiełek, gdy ktoœ

przeprawiał się omackiem przez zmierzch pokoju. Na próżno wetknęła Adela

we wszystkie ramiona tych lamp kolorowe œświece, nieudolny surogat, blade

wspomnienie śœwietnych iluminacji, którymi kwitły niedawno wiszące ich

ogrody. Ach! gdzie było to œświegotliwe pączkowanie, to owocowanie

pośœpieszne i fantastyczne w bukietach tych lamp, z których jak z

pękających czarodziejskich tortów ulatywały skrzydlate fantazmaty,

rozbijające powietrze na talie kart magicznych, rozsypując je w kolorowe

oklaski, sypiące się gęstymi łuskami lazuru, pawiej, papuziej zieleni,

metalicznych połysków, rysując w powietrzu linie i arabeski, migotliwe

śœlady lotów i kołowań, rozwijając kolorowe wachlarze trzepotów,

utrzymujące się długo po przelocie w bogatej i błyskotliwej atmosferze.

Sklepy cynamonowe · 第 32 / 145 题