Przysiedliœśmy się do nich, jakby na brzeg ich losu, zawstydzeni trochę

tą bezbronnoœścią, z jaką wydali się nam bez zastrzeżeń, i piliśœmy wodę z

sokiem różanym, napój przedziwny, w którym znalazłem jakby najgłębszą

esencję tej upalnej soboty. Ciotka narzekała. Był to zasadniczy ton jej

rozmów, głos tego mięsa białego i płodnego, bujającego już jakby poza

granicami osoby, zaledwie luźŸnie utrzymywanej w skupieniu, w więzach

formy indywidualnej, i nawet w tym skupieniu już zwielokrotnionej,

gotowej rozpaśœć się, rozgałęzić, rozsypać w rodzinę. Była to płodnoœść

niemal samoródcza, kobiecoœść pozbawiona hamulców i chorobliwie wybujała.

Sklepy cynamonowe · 第 15 / 145 题