Muchy obsiadają nieruchomą gęstym rojem. Ale z nagła ta cała kupa

brudnych gałganów, szmat i strzępów zaczyna poruszać się, jakby ożywiona

chrobotem lęgnących się w niej szczurów. Muchy budzą się spłoszone i

podnoszą wielkim, huczącym rojem, pełnym wœciekłego bzykania, błysków i

migotań. I podczas gdy gałgany zsypują się na ziemię i rozbiegają po

œśmietnisku jak spłoszone szczury, wygrzebuje się z nich, odwija zwolna

jądro, wyłuszcza się rdzeń śmietniska: na wpół naga i ciemna kretynka

dŸźwiga się powoli i staje, podobna do bożka pogańskiego, na krótkich

dziecinnych nóżkach, a z napęczniałej napływem złoœści szyi, z

poczerwieniałej, ciemniejącej od gniewu twarzy, na której jak malowidła

barbarzyńskie wykwitają arabeski nabrzmiałych żył, wyrywa się wrzask

zwierzęcy, wrzask chrapliwy, dobyty ze wszystkich bronchij i piszczałek

tej półzwierzęcej-półboskiej piersi. Bodiaki, spalone słońcem, krzyczą,

łopuchy puchną i pysznią się bezwstydnym mięsem, chwasty śœlinią się

błyszczącym jadem, a kretynka, ochrypła od krzyku, w konwulsji dzikiej

uderza mięsistym łonem z wœściekłą zapalczywośœcią w pień bzu dzikiego,

który skrzypi cicho pod natarczywoœścią tej rozpustnej chuci, zaklinany

całym tym nędzarskim chórem do wynaturzonej, pogańskiej płodnoœści. Matka

Sklepy cynamonowe · 第 12 / 145 题