I przechodził Szaman z Anhellim pustemi drogami Syberyi, gdzie stały
turmy.
I widzieli twarze niektórych więźni przez kraty patrzących się na
niebo smutne i blade.
A przy jednéj z onych turm spotkali ludzi niosących trumny i zatrzymał
je Szaman każąc otworzyć.
Więc gdy zdjęto trumien wieka, wzdrygnął się Anhelli widząc że
umarli byli jeszcze w łańcuchach i rzekł: Szamanie oto się boję żeby
nie zmartwychwstali ci umęczeni.
Obudź którego z nich albowiem masz siłę cudów; obudź tego starca
z siwą brodą i z białemi włosami: bo mi się zdaje żem go znał
żywym.
A Szaman spojrzawszy surowo rzekł: Cóż więc? Oto go wskrzeszę a ty
go znów zabijesz. Zaprawdę i dwa razy go wskrzeszę i dwa razy od
ciebie śmierć weźmie.
Lecz niech będzie jak żądasz, abyś wiedział że śmierć nas ochrania
od smutków które już się były w drogę ku nam wybrały a znalazły nas
martwémi.
Tak mówiąc spojrzał Szaman na starca w trumnie i rzekł: wstań!
A ciało w łańcuchach podniosło się i usiadło, patrząc się na ludzi
jak człowiek spiący.
A poznawszy go wtenczas Anhelli rzekł: witaj człowieku możny niegdyś
w radzie i jeden z najmędrszych.
Cóż więc przywiodło ciebie w więzieniu abyś się spłaszczył przed
władzą i uczynił owe wyznanie winy o którém słyszeliśmy?
Dla czego zaparłeś się serca twojego i przeszłości twojéj? czy ci
mękami odebrano rozum i pamięć? Cożeś uczynił!
Zaszkodziłeś nam; albowiem dziś mówią do nas ludzie obcy: oto
przewodnicy wasi zapierają się i zmieniają serca dla narodu a tylko
ludzie mali trwają w stałości.
Ta więc stałość małych uporem jest gdy ludzie pierwsi w narodzie
uznają błąd swój nie spodziewając się nawet przebaczenia.
A gdy to mówił Anhelli stało się podług słów Szamana, że
wskrzeszony ów jęknąwszy umarł na nowo.
Rzekł więc Szaman: zabiłeś go Anhelli powtarzając ludzkie obmowy
i oszczerstwo o którém nie wiedział przed śmiercią.
Lecz ja go wskrzeszę raz drugi, a ty się strzeż abyś go powtórnie
o śmierć nie przyprawił.
To powiedziawszy zbudził umarłego, i podniósł się ów człowiek
w trumnie łzy wylewajac z otwartych powiek.
I rzekł doń Anhelli: przebacz bom nie wiedział że mówię obmowę
i oszczerstwo.
Oto widziałem cię w radzie narodu z bratem twoim, i widziałem wasze
dwie głowy zawsze razem, a białością podobne dwóm gołębiom które
razem zlatują na proso.
Bo zaprawdę że jak dwaj gołębiowie zlatywaliście na urnę projektów
i wypuszczaliście ziarno praw; a na plewy wasze zlatywali się maleńcy
wróblowie świergocąc o rzeczach mniejszéj wagi.
Przebacz mi że was równam ptakom Bożym i rzeczom błahym; ale białość
wasza i prostota tak każe.
O nieszczęśliwi! oto jeden na cmentarzu Sybirskim szuka spocznienia,
a drugi leży pod różami i cyprysami Sekwany. Biedni gołębiowie
i rozłączeni i umarli!
Usłyszawszy owe słowa wskrzeszony, krzyknął: mój brat! i powalił się
w trumnie i umarł.
A Szaman rzekł do Anhellego: na cożeś mu powiedział o śmierci brata?
oto chwila a dowiedziałby się od Boga i spotkałby się z bratem miłym
w krainie niebieskiéj.
Stało się! Niech zakryją te trumny i zaniosą je na cmentarz. A ty nie
proś mnie więcéj abym wskrzeszał tych którzy spią i odpoczywają.