ROZDZIAŁ IV.

I przechodził Szaman z Anhellim pustemi drogami Syberyi, gdzie stały

turmy.

I widzieli twarze niektórych więźni przez kraty patrzących się na

niebo smutne i blade.

A przy jednéj z onych turm spotkali ludzi niosących trumny i zatrzymał

je Szaman każąc otworzyć.

Więc gdy zdjęto trumien wieka, wzdrygnął się Anhelli widząc że

umarli byli jeszcze w łańcuchach i rzekł: Szamanie oto się boję żeby

nie zmartwychwstali ci umęczeni.

Obudź którego z nich albowiem masz siłę cudów; obudź tego starca

z siwą brodą i z białemi włosami: bo mi się zdaje żem go znał

żywym.

A Szaman spojrzawszy surowo rzekł: Cóż więc? Oto go wskrzeszę a ty

go znów zabijesz. Zaprawdę i dwa razy go wskrzeszę i dwa razy od

ciebie śmierć weźmie.

Lecz niech będzie jak żądasz, abyś wiedział że śmierć nas ochrania

od smutków które już się były w drogę ku nam wybrały a znalazły nas

martwémi.

Tak mówiąc spojrzał Szaman na starca w trumnie i rzekł: wstań!

A ciało w łańcuchach podniosło się i usiadło, patrząc się na ludzi

jak człowiek spiący.

A poznawszy go wtenczas Anhelli rzekł: witaj człowieku możny niegdyś

w radzie i jeden z najmędrszych.

Cóż więc przywiodło ciebie w więzieniu abyś się spłaszczył przed

władzą i uczynił owe wyznanie winy o którém słyszeliśmy?

Dla czego zaparłeś się serca twojego i przeszłości twojéj? czy ci

mękami odebrano rozum i pamięć? Cożeś uczynił!

Zaszkodziłeś nam; albowiem dziś mówią do nas ludzie obcy: oto

przewodnicy wasi zapierają się i zmieniają serca dla narodu a tylko

ludzie mali trwają w stałości.

Ta więc stałość małych uporem jest gdy ludzie pierwsi w narodzie

uznają błąd swój nie spodziewając się nawet przebaczenia.

A gdy to mówił Anhelli stało się podług słów Szamana, że

wskrzeszony ów jęknąwszy umarł na nowo.

Rzekł więc Szaman: zabiłeś go Anhelli powtarzając ludzkie obmowy

i oszczerstwo o którém nie wiedział przed śmiercią.

Lecz ja go wskrzeszę raz drugi, a ty się strzeż abyś go powtórnie

o śmierć nie przyprawił.

To powiedziawszy zbudził umarłego, i podniósł się ów człowiek

w trumnie łzy wylewajac z otwartych powiek.

I rzekł doń Anhelli: przebacz bom nie wiedział że mówię obmowę

i oszczerstwo.

Oto widziałem cię w radzie narodu z bratem twoim, i widziałem wasze

dwie głowy zawsze razem, a białością podobne dwóm gołębiom które

razem zlatują na proso.

Bo zaprawdę że jak dwaj gołębiowie zlatywaliście na urnę projektów

i wypuszczaliście ziarno praw; a na plewy wasze zlatywali się maleńcy

wróblowie świergocąc o rzeczach mniejszéj wagi.

Przebacz mi że was równam ptakom Bożym i rzeczom błahym; ale białość

wasza i prostota tak każe.

O nieszczęśliwi! oto jeden na cmentarzu Sybirskim szuka spocznienia,

a drugi leży pod różami i cyprysami Sekwany. Biedni gołębiowie

i rozłączeni i umarli!

Usłyszawszy owe słowa wskrzeszony, krzyknął: mój brat! i powalił się

w trumnie i umarł.

A Szaman rzekł do Anhellego: na cożeś mu powiedział o śmierci brata?

oto chwila a dowiedziałby się od Boga i spotkałby się z bratem miłym

w krainie niebieskiéj.

Stało się! Niech zakryją te trumny i zaniosą je na cmentarz. A ty nie

proś mnie więcéj abym wskrzeszał tych którzy spią i odpoczywają.

Anhelli · 第 11 / 30 题