W wywodzie naszym o niedoli kraju staraliśmy się uzasadnić przekonanie,
że jawiący się na Pokuciu głód jest tylko jednym z wielu objawów
ciężkiej, zdawna zaniedbanej choroby gospodarstwa krajowego; że tedy
lecząc zasadnie chorobę już przeto i symptom jej usuniemy.
Dlatego nie zdało się nam potrzebnem fundusze kraju wyczerpywać wprost
na zakupno zboża, ale raczej tylko na pożyczki, zarobek i jałmużnę.
Zboża bowiem dostarczy niewątpliwie handel party najskuteczniejszym
bodźcem, bo nadzieją zysku, a w drodze swojej kierować się będzie
niemylną w handlu igłą magnesową ku tym właśnie stronom, gdzie mu
większy odbyt będzie zapewniony. Wydział krajowy uczyni przeto wszystko,
co może, jeźli użyje moralnego wpływu i nacisku powagi swojej na
trudniących się handlem zboża, -- jakeśmy to powyżej radzili -- dla
zachęty i obudzenia ich dla dobra krają gorliwości.
Winszujemy Wydziałowi krajowemu, że mu roztropna uchwała sejmu wolne
zostawiła ręce, że mu nie narzucono _obowiązku_ zakupywania zboża! --
Uchwała ta uchroniła go od niewysłowionych przykrości, -- głodnych od
cięższej drożyzny, a fundusz krajowy od niewątpliwych strat, któreby
bezowocnie ponieść musiał.
Nie idzie wszakże zatem, iżby komitety Wydziału do zaopatrzenia głodnych
w żywność potrzebną nie znalazły się zwłaszcza pod koniec przednowku, w
nieuniknionej konieczności dostarczenia _w ostatniej potrzebie_ chleba
nieszczęśliwym.
Przezorność owszem każe być na to przygotowanym. Ograniczając atoli
obowiązek ten komitetów na wypadek _ostatniej, nieuchronnej potrzeby_,
radzimy im w takim nawet razie nie wdawać się w handel zboża, ale wprost
zakupić chleb albo suchary i tę _gotową żywność_ w razie danym mieć do
rozporządzenia. Będzie to prawdziwa dobroczynność, -- działanie godne
wybrańców kraju; -- a nadto przedsięwzięcie nie narażające funduszu
krajowego na straty, w jakie popchnąćby musiało awanturowanie się w
handlu zbożowym. -- Dziś już możnaby wejść w układy o dostawę chleba z
piekarniami pp. hr. Adama Potockiego w Tenczynku, Barucha w Podgórzu i
Domsa we Lwowie na termina Maja i Czerwca. Dlatego też dobrzeby było,
gdyby Wydział krajowy komisarzom swoim śledzić zalecił ruchy dowozu i
fluktuacyę ceny, ażeby zawsze obrotu całego miał ewidencyę, i w razie
nadzwyczajnego górowania ceny, czy to zbytnią chciwością handlarzy, czy
pospolitą, a czasu głodu przesadną obawą spowodowanego, mógł zarządzić
kupno chleba i dowozem onego w miejsca właściwe, wpłynąć na umiarkowanie
ceny.
Dobroczynna ta przezorność Wydziału wtedy nawet będzie pożądaną i
zbawienną, gdy głodni będą mieli zarobek. Przedając im bowiem chleb tani
a zdrowy, właśnie dopiero taką pomocą sprawi, że ten zarobek stanie się
dla biednych wystarczającym!
Gdy roku 1786 głód trapił te same, jak dziś -- okolice na Pokuciu, wcale
tam jeszcze dróg bitych nie było, a przeto niedostatek plonu i nie już
trudność, ale zupełna niemożność dostawienia ziarna z żyznych dzielnic
kraju podniosły cenę żyta do niesłychanej na owe czasy drogości, -- bo z
sześciu zł. pol. za korzec do 28miu, i nędza ludu była bez granic. Wtedy
to nadesłano z Wiednia pieniądze na budowanie gościńców, a ze spichrzów
okolicznych dóbr koronnych zboże rozdawać głodnym polecono; w skutku też
tych zarządzeń cena żyta niebawem spadła na złp. 14. To pojmujemy; ale
równie pojmie każdy, że cena żyta byłaby wówczas o wiele wyżej się
wzniosła, gdyby rząd był polecił zakupywać zboże. Dziś też radzimy, żeby
chleb Wydziału krajowego był niejako _regulatorem_ ceny zboża w
potrzebie, nie zaś Wydział ten na targowicach zbożowych konkurentem i
mimowolnym onej licytantem. Dobre drogi bite i żelazne ułatwiają dziś
wielce to, co w roku 1786 niepodobnem było. -- Jak ziarno na chleb, tak
też i ziarno na siew znajdą włościanie, jeżeli pożyczka i zarobek
dostarczą im na to funduszu.
Niepodzielamy bynajmniej zdania wyrażonego w obradach sejmowych, jakoby
na siew koniecznie _ziarno_ rozdawać należało z obawy, że włościanin
łatwiej pieniądze utraci. -- Przeciwnie najmocniej jesteśmy przekonani,
że hultaj czy niebaczny (a o takich wszakże tylko idzie) łatwiej niż
pieniądze, właśnie zboże sobie da wyłudzić. Chytry przemysł po karczmach
i kramach na mienie włościan dybiący, -- ten przemysł, który tak trafnie
w poezyach biblijnych maluje _Witwicki_:
„....Siedzi bezbożnik na zdradzie
W ukrytem miejscu, jako lew w jamie,
Przed nogą brata sidło swe kładzie,
Chytrze mu czyni i kłamie--”
ten przemysł zawsze mniej na grosz chłopa łakomy, aniżeli na jego
ziarno, przychówek i wszelki dobytek -- a to z tej prostej przyczyny, że
na tem więcej, niż na gotówce zarobi. A wszakże w czasie głodu dla
przemysłu takiego nie masz ponętniejszego towaru, jak zboże co dzień, co
godzina drożejące.
Głębokieto wżycie się w stosunki tego przemysłu, zdrowy to rozum
chłopski przemawiał przez usta tych włościan-posłów, którzy domagali się
uchwały sejmu, żeby zapomogi na żywność, równie jak na zasiew wiosenny
*nie zbożem*, ale pieniądzmi rozdano.