X.

W wywodzie naszym o niedoli kraju staraliśmy się uzasadnić przekonanie,

że jawiący się na Pokuciu głód jest tylko jednym z wielu objawów

ciężkiej, zdawna zaniedbanej choroby gospodarstwa krajowego; że tedy

lecząc zasadnie chorobę już przeto i symptom jej usuniemy.

Dlatego nie zdało się nam potrzebnem fundusze kraju wyczerpywać wprost

na zakupno zboża, ale raczej tylko na pożyczki, zarobek i jałmużnę.

Zboża bowiem dostarczy niewątpliwie handel party najskuteczniejszym

bodźcem, bo nadzieją zysku, a w drodze swojej kierować się będzie

niemylną w handlu igłą magnesową ku tym właśnie stronom, gdzie mu

większy odbyt będzie zapewniony. Wydział krajowy uczyni przeto wszystko,

co może, jeźli użyje moralnego wpływu i nacisku powagi swojej na

trudniących się handlem zboża, -- jakeśmy to powyżej radzili -- dla

zachęty i obudzenia ich dla dobra krają gorliwości.

Winszujemy Wydziałowi krajowemu, że mu roztropna uchwała sejmu wolne

zostawiła ręce, że mu nie narzucono _obowiązku_ zakupywania zboża! --

Uchwała ta uchroniła go od niewysłowionych przykrości, -- głodnych od

cięższej drożyzny, a fundusz krajowy od niewątpliwych strat, któreby

bezowocnie ponieść musiał.

Nie idzie wszakże zatem, iżby komitety Wydziału do zaopatrzenia głodnych

w żywność potrzebną nie znalazły się zwłaszcza pod koniec przednowku, w

nieuniknionej konieczności dostarczenia _w ostatniej potrzebie_ chleba

nieszczęśliwym.

Przezorność owszem każe być na to przygotowanym. Ograniczając atoli

obowiązek ten komitetów na wypadek _ostatniej, nieuchronnej potrzeby_,

radzimy im w takim nawet razie nie wdawać się w handel zboża, ale wprost

zakupić chleb albo suchary i tę _gotową żywność_ w razie danym mieć do

rozporządzenia. Będzie to prawdziwa dobroczynność, -- działanie godne

wybrańców kraju; -- a nadto przedsięwzięcie nie narażające funduszu

krajowego na straty, w jakie popchnąćby musiało awanturowanie się w

handlu zbożowym. -- Dziś już możnaby wejść w układy o dostawę chleba z

piekarniami pp. hr. Adama Potockiego w Tenczynku, Barucha w Podgórzu i

Domsa we Lwowie na termina Maja i Czerwca. Dlatego też dobrzeby było,

gdyby Wydział krajowy komisarzom swoim śledzić zalecił ruchy dowozu i

fluktuacyę ceny, ażeby zawsze obrotu całego miał ewidencyę, i w razie

nadzwyczajnego górowania ceny, czy to zbytnią chciwością handlarzy, czy

pospolitą, a czasu głodu przesadną obawą spowodowanego, mógł zarządzić

kupno chleba i dowozem onego w miejsca właściwe, wpłynąć na umiarkowanie

ceny.

Dobroczynna ta przezorność Wydziału wtedy nawet będzie pożądaną i

zbawienną, gdy głodni będą mieli zarobek. Przedając im bowiem chleb tani

a zdrowy, właśnie dopiero taką pomocą sprawi, że ten zarobek stanie się

dla biednych wystarczającym!

Gdy roku 1786 głód trapił te same, jak dziś -- okolice na Pokuciu, wcale

tam jeszcze dróg bitych nie było, a przeto niedostatek plonu i nie już

trudność, ale zupełna niemożność dostawienia ziarna z żyznych dzielnic

kraju podniosły cenę żyta do niesłychanej na owe czasy drogości, -- bo z

sześciu zł. pol. za korzec do 28miu, i nędza ludu była bez granic. Wtedy

to nadesłano z Wiednia pieniądze na budowanie gościńców, a ze spichrzów

okolicznych dóbr koronnych zboże rozdawać głodnym polecono; w skutku też

tych zarządzeń cena żyta niebawem spadła na złp. 14. To pojmujemy; ale

równie pojmie każdy, że cena żyta byłaby wówczas o wiele wyżej się

wzniosła, gdyby rząd był polecił zakupywać zboże. Dziś też radzimy, żeby

chleb Wydziału krajowego był niejako _regulatorem_ ceny zboża w

potrzebie, nie zaś Wydział ten na targowicach zbożowych konkurentem i

mimowolnym onej licytantem. Dobre drogi bite i żelazne ułatwiają dziś

wielce to, co w roku 1786 niepodobnem było. -- Jak ziarno na chleb, tak

też i ziarno na siew znajdą włościanie, jeżeli pożyczka i zarobek

dostarczą im na to funduszu.

Niepodzielamy bynajmniej zdania wyrażonego w obradach sejmowych, jakoby

na siew koniecznie _ziarno_ rozdawać należało z obawy, że włościanin

łatwiej pieniądze utraci. -- Przeciwnie najmocniej jesteśmy przekonani,

że hultaj czy niebaczny (a o takich wszakże tylko idzie) łatwiej niż

pieniądze, właśnie zboże sobie da wyłudzić. Chytry przemysł po karczmach

i kramach na mienie włościan dybiący, -- ten przemysł, który tak trafnie

w poezyach biblijnych maluje _Witwicki_:

„....Siedzi bezbożnik na zdradzie

W ukrytem miejscu, jako lew w jamie,

Przed nogą brata sidło swe kładzie,

Chytrze mu czyni i kłamie--”

ten przemysł zawsze mniej na grosz chłopa łakomy, aniżeli na jego

ziarno, przychówek i wszelki dobytek -- a to z tej prostej przyczyny, że

na tem więcej, niż na gotówce zarobi. A wszakże w czasie głodu dla

przemysłu takiego nie masz ponętniejszego towaru, jak zboże co dzień, co

godzina drożejące.

Głębokieto wżycie się w stosunki tego przemysłu, zdrowy to rozum

chłopski przemawiał przez usta tych włościan-posłów, którzy domagali się

uchwały sejmu, żeby zapomogi na żywność, równie jak na zasiew wiosenny

*nie zbożem*, ale pieniądzmi rozdano.

O Sprawie Glodowej W Galicyi 1866 Luzne Uwagi · 第 26 / 29 题