7. Czy podane przez nas środki wystarczą, czy ktoś obmyśli
skuteczniejsze dla dostarczenia nam żyta na chleb; w każdym razie to nie
dosyć mieć chléb. Czasu głodu ważną a najczęściej zapominaną jest
potrzebą -- _oszczędność_! Bo straszną jest troska, żeby nie brakło
przed żniwem!
A troska nie próżna; bo któż z nas nie doświadczał w częstych u nas
głodach, że wtedy właśnie ludzie więcej jeść chcą, niż zwykle? -- Jeść,
_ile potrzeba_? -- tyle rozumu mają tylko zwierzęta; -- Człowiek go nie
ma! --
Otóż niedostatek tej mądrej w niedostatku wstrzemięźliwości, różnemi
czasy we wszystkich krajach, gdzie więcej i zasadniej niż u nas --
troszczono się o wyżywienie ludzi czasu głodu, uzupełniały i regulowały
recepty policyjne i administracyjne. Odrzuciła nauka i uszanowanie prawa
wolności osobistej wszelkie recepty środków gwałtownych i drastycznych,
-- jakie wymieniliśmy poprzednio; -- zachowała jednak i dotąd zaleca
kilka łagodnych; -- choć jeszcze się targuje z nauką stara praktyka
biurokracyi o potrzebę i słuszność zakazu wypalania gorzałki z żyta i
kartofli, a zatem uszczuplania dwu najpotrzebniejszych głodnym żywności.
Chociaż bowiem skuteczności temu zakazowi odmówić niemożna, to z drugiej
strony także nie bez zasady odpiera nauka uznanie jej potrzeby,
dowodząc, że w czasie powszechnego w kraju niedostatku sam zmysł
przyrodzony prze człowieka raczej do pożądania kawałka chleba, niż
kieliszka wódki; że tedy w takich czasach zwykle zmniejsza się
konsumpcya wódki a zatem i produkcya onej; że gdy zboże i kartofle
zdrożeją, to i bez zakazu gorzelnie staną, bo się nie opłacą; -- bo
każdy przecie będzie wolał spieniężyć te płody bez zachodu i kłopotu i
opłaty drogiego podatku, aniżeli przerabiać je na wódkę na to, ażeby
przerobione pozbywać ze stratą. -- Nie bez racyi pytać się też godzi:
jeśli z tej zasady wyjdziemy, że administracyi przyznamy prawo
dyktowania producentowi, co mu wolno produkować, a czego nie wolno, to
gdzież się tej dyktaturze oprzeć pozwolimy? Czyliżby tem samem prawem
nie mogła ona posunąć się do zakazania rolnikom siania traw pastewnych,
roślin handlowych i t. p. a niewolić ich do uprawiania wyłącznie zboża
chlebnego?
Nie bez racyi również zwraca nauka uwagę na to, że przerób zboża i
kartofli na wódkę nie niszczy, nie uszczupla nawet żywności, bo
pozostałościami z tych płodów tuczy zwierzęta, a przeto za chleb daje
mięso (_Liebig_). Ta pociecha teoryi najmniej wszakże nam się przyda w
Galicyi, bo naszych głodnych nie stać na to mięso, -- a posełając je
możnym za granicę, smętną musimy nucić dumkę: _Sic vos non vobis!_
W naszem wyjątkowem położeniu, zwłaszcza na wschodzie Galicyi, gdzie
gorzelnictwo (dobrze czy nie dobrze? -- nie pora rozprawiać) stało się
żywotną sprawą istnienia większych gospodarstw, nagłe zamknięcie
gorzelni możeby doprowadziło wreszcie nie tyle do zapobieżenia głodowi,
ile raczej tylko do _zamiany głodnych_, a cóżby to pomogło, gdybyśmy
ratując Piotra, umorzyli Pawła! Rząd pruski wszelako nie miał na to
uwagi czasu głodu 1847 -- i pozamykał gorzelnie. Mądry rząd saski nie
uznawał ani potrzeby ani słuszności środka tego, ale pod naciskiem
możnego, do koła go otaczającego sąsiada, acz nie chętnie musiał to samo
uczynić u siebie, -- i w Maju 1847 zamknął w całej Saxonii gorzelnie
także. Jedyny błąd, jakiego się dopuścił, ale go uznał i słusznie zdał w
sejmie winę na sumienie pruskiego absolutyzmu.
8. Przykład innego rodzaju szczędzenia, dla przymnożenia chleba głodnym
podaje nam Anglia, trzeźwa, zimna, a przecie w chwilach stanowczych
zrywająca się do szlachetnych uniesień:
Czasu głodu 1796 roku parlament angielski radził wiele o sposobach
ratowania biednych, a z pośród wielu oschłych naturalnie, rachunkami
nudnemi nużących rozpraw -- wyłoniła się z tego ciała poważnego uchwała
szlachetnego zrzeczenia się: obowiązująca członków parlamentu do
zmniejszenia w domach swoich spożywania chleba o trzecinę; -- prócz tego
każdy członek parlamentu przyrzekł nakłaniać do podobnego poskromienia
się wszystkich swoich znajomych!
Mniej ważną w skutkach, ale zawsze znamionującą powagę chwili jest
uchwała tegoż samego parlamentu, stanowiąca wysoki podatek _na puder_;
żeby dla niedorzecznej mody nie uszczuplać głodnym pszenicy.
Zdaje się też, że nie tyle podatek, ile ta uchwała, -- to zwrócenie
uwagi w poważnej chwili na niedorzeczność obsypywania głowy mąką, --
przyczyniła się głównie do zarzucenia tej obmierzłej mody.[*]
[Footnote *: Naśladowała ten podatek i pobierała go stępiam Austrya,
wydawszy osobny _„Haarpuder-Stempelpatent” z 15 paźdz. 1802_, ale gdy
wyraźnie w patencie tym orzeka, że handlu tego w Galicyi bynajmniej
ograniczać nie chce -- a nawet tylko we Lwowie taksę po 3 kr. od funta
pobierano, stęplując torebki; rzecz jasna, że tu nie o cel humanitarny,
ale wyłącznie tylko szło o podatek. -- Widać jednak, jak się szczegółowo
zajmowano u nas tą małoważną sprawą, kiedy oprócz wielu paragrafów
regulujących manipulacyę, stanowiących kary, -- rekursa -- drogę łaski
itp. -- osobno wyraźnie ostrzeżono amatorów, że przymieszka do pudru
proszku (czy perski już był znany?) na tępienie owadów nie ma mieć
żadnego wpływu na wymiar taksy stęplowej; że owszem jednaką pobierać
należy opłatę.]
U nas, gdzie pszenica jest towarem zbytkowym, a chlebem ludu -- żyto:
mniejszą byłoby ofiarą, a przecie nie tak małym, jak się na pozór wydaje
-- dla głodnych datkiem, gdyby zamożni na czas głodu zrzekli się
używania chleba żytniego, przestając na bułeczkach. Nie małąby też było
ulgą w niedostatku, gdyby umartwili się powszechnie od kartofli, tego
lichego a tak lubionego *chleba ubogich*, -- zastępując je ryżem.
Powtarzamy, cośmy wyżej namienili: Trzeba tylko potrącenia myśli, trzeba
inicyatywy! Uchwała parlamentu angielskiego z r. 1796 nie poszła w
zapomnienie. Czasu ciężkiego niedostatku 1801 król Jerzy III wydał
proklamacyę z zapowiedzią, że szczędząc ziarna pszenicy głodnym
potrzebnego, -- dla siebie i dworu kazał wypiekać chleb z żytem
mięszany; panów też do naśladowania zachęcał.
Dumna, -- ale szlachetnie dumna arystokracya angielska prześcignęła
niepopularnego króla: najbogatsi lordowie przestali zupełnie używać
chleba, poprzestając na pieczonych ziemniakach. -- Młynarzom nadto
polecono, żeby z bushla pszenicy (1/8 kwartera) -- odciągali najwięcej
tylko 4 funty otrąb, -- a przeto niemal 8 fantów z cetnara. Była to tedy
mąka na chleb razowy.
Podobną oszczędność zalecano też w Anglii i za naszych już czasów.
Podczas głodu 1847 królowa Wiktorya ogłosiła Indowi, że dla siebie i
dworu kazała na chleb używać tylko pośledniej mąki!