Przeciwni z zasady, jak równie z uwzględnienia szczególnych naszych
stosunków wszelkiemu ścieśnieniu i dręczeniu krajowego handlu zbożowego,
-- ani pragniemy, anibyśmy też wymagać mogli, żeby Austrya zakazem
wywozu zboża z Galicyi do Prus, utrudniała sobie stosunki z niedobrym
sąsiadem i tak już bardzo naprężone.
Z drugiej wszakże strony wolno nam i powinniśmy, równie jak oni gorliwie
i oględnie zakrzątnąć się o dostawę żyta dla Pokucia i głodem dziś już
dotkniętych wschodnich gór naszych!
Dla poruszenia i przeprowadzenia tej koniecznej z Prusami konkurencyi
należałoby oprócz proponowanego poprzednio
1. zniesienia lub przynajmniej obniżenia cła od północnych i wschodnich
granic kraju; --
2. wyjednać u zarządu kolei galicyjskiej zniżenie ceny transportu z
Krakowa do Lwowa wyłącznie dla żyta i owsa, na czas od a stycznia po
koniec czerwca 1866.
Nie pora nam rozważać, dlaczego ze wszystkich kolei żelaznych
austryackich, właśnie kolej galicyjska najwyższą przyjęła taryfę, ani tu
rozbierać, ażali nie głównie wygórowana taryfa zawiniła, że ta kolej
galicyjska w jedenasta miesiącach po koniec listopada r. b. -- o
1,760,507 guldenów mniej ma dochodu, aniżeli w tym samym okresie czasu
roku zeszłego, gdzie przecie ruch handlu zbożowego w kraju mniej był
ożywionym; -- ani wreszcie zastanawiać się nad tem, jak może na
równolegle z koleją bieżącym gościńcu od Rzeszowa do Lwowa konkurować z
nią konna furmanka? Jej to rzecz i stowarzyszonych. -- Zważywszy jednak,
że kolej północna od Krakowa do Mysłowic i do Wiednia, jak to i w
Raichsracie wiedeńskim omawiano, bardzo znaczne Prusakom poczyniła
koncesye w przesyłce zboża i spirytusu, nie bez znacznej bez wątpienia
dla siebie korzyści, -- tuszyć możemy, że połączonym sejmu i rządu
usiłowaniom uda się przecie i galicyjską kolej do podobnych koncesyj
nakłonić. Dziś już cena korca żyta we Lwowie tylko o 9 cent. w. a niższą
jest od ceny jego w Wrocławiu -- więc nawet już nie o całą taxę taryfy
od Krakowa!
Obawiać się wszakże można, że rychło znacznie się podniesie, gdy
przeciwnie w Wrocławia prawdopodobnie w mierze już zostanie, bo jak
donoszą świeżo nam nadesłane sprawozdania, najstarsi ludzie nie
pamiętają tak ogromnych zapasów żyta nagromadzonych po miastach praskich
i na składach szczecińskich. Już też i na krakowskich targach Prusacy
choć radzi wszelkie żyto zakupują, to przecie cen wyższych nie podają,
pewni, że producenci zwabieni dawniejszym pokupem, dowiózłszy na
Kleparz, nie cofną posełki, ale wytrzymywani od targu do targu, w
niedostatku wszelkiej konkurencyi nareszcie i taniej przedadzą!
Czyliż nie dobra pora wyzwolić się teraz z tego nie proszonego patronatu
pruskiego?
Pewni jesteśmy, że stósowne obniżenie taryfy transportu na kolei
galicyjskiej, już samo przez się mogłoby handel żyta jeźli nie od
Krakowa, to przynajmniej od Tarnowa dziś przez Prusaków owładnięty,
zupełnie zwrócić ku Lwowu; a ważnym byłby Tarnów już przeto nabytkiem,
że tam i Jasielskie z dawnych umów zgromadzono zapasy, i ciągłe a
znaczne z Węgier dowozy.
Zniżenie taryfy wstrzymałoby też furmanki niepotrzebnie marnujące czas i
konie na trakcie lwowskim, a odwróciłoby je na właściwe im teraz szlaki:
na dotyczne do kolei trakty węgierskie: na Duklę do Rzeszowa, na
Kańczugę i Sanok do Przeworska, na Ustrzyki do Przemyśla. Bardzoby to
ożywiło i przyśpieszyło dowóz żyta z Węgier.
Uprzedzając zarzut tych, którym się zdaje, że złe wielkie -- koniecznie
tylko *wielkiemi* zwalczać można środkami, i z politowaniem wzruszą
ramionami na to, że na pierwszem miejscu stawimy radę tak z pozoru małej
doniosłości, -- radę drobnostkowego zniżenia taryfy przewozu na kolei
żelaznej; -- zestawiliśmy starannie cenę żyta w tej chwili (około 10
grudnia) płaconą na tych głównych targach, które nas zasilić, lub z nami
konkurować teraz mogą. Oto jest cennik zredukowany na walutę austryacką
w banknotach, według kursu różnych monet, a na miarę korca krakowskiego:
Odessa 4.23
Baran 4.40 (bez cła)
Peszt 4.50
Tarnów 4.90
Preszburg 5.20
Kraków 5.30
Petersburg 5.47
Paryż 5.62
Warszawa 6.31
Lwów 6.35
Praga 6.43
Wrocław 6.44
Poznań 6.58
Gdańsk 6.61
Szczecin 7.29
Berlin 7.35
Lipsk 7.45
Zdaje się nam, że podaniem tego ciekawego przeglądu w porę usłużymy
wydziałowi sejmowemu. Na pierwszy rzut oka postrzeże znawca stosunków
handlowych, że w tym stanie cen, i nieurodzajem zmienionych stosunków
sama prawie cena przewozu na kolejach żelaznych stanowi różnicę, że tedy
samem uzyskaniem chwilowego zniżenia taryfy na kolei galicyjskiej -- w
tej chwili odepchnąć zdołamy konkurencyę Prusaków -- o co właśnie idzie.
A pamiętajmy, że Tarnów jest właśnie środkowym punktem równej bez mała
odległości między Wrocławiem a Lwowem!
3. Jakkolwiek podana przez nas na zażegnanie plagi głodowej potrzeba
miliona korcy żyta, w ścisłem obliczeniu raczej za skąpą niż za
przesadną by się okazała, -- jakkolwiek handel zbożowy u nas w tysiące
ognisk rozpryśnięty, bezładnym na pozór instynktem żydków naszych stoi;
-- tuszymy przecie, że tej potrzebie podoła, bo wielką mamy wiarę w
olbrzymią potęgę słabych sił skupionych interesem, elektryzowanych
nieoszacowaną żydków naszych ruchliwością i nieznużoną wytrwałością.
Prawda, że ten handel nasz zbożowy, to nie handel; najczęściej to
włóczęga z domu w dom, luźna, chytra: -- to złej wiary jarmarszczyzna,
-- ale nie ma rady!
Gdybyśmy mogli w zakupno żyta rzucić sześć milionów guldenów, nie byłoby
o czem długo radzić; aliści idzie głównie o to, jak zaradzić brakowi
zboża, bez użycia na to pożyczki! Brać tedy musimy rzeczy jak są -- snuć
z wątku, jaki mamy!
Zapewne, że lepiejby było i łatwiejby poszło, gdybyśmy mieli w kraju
handel zbożowy dobrze urządzony, umiejętnie prowadzony, na giełdzie
zbożowej kontrolowany; -- i poraby już była upomnieć się u rządu o
giełdy takie dla Krakowa i Lwowa. Wszakże od lat kilku już prośby nasze
o to rozważa! Co na przeszkodzie stanęło -- nie wiemy i pojąć nie łatwo!
W Prusiech oprócz miast portowych, do niedawna taka sama była
nieporadność jak u nas.
W Berlinie dopiero w skutku klęski 1846 roku urządził się handel
zbożowy, -- a jakże świetnie dziś stoi, jak rozległe zajmuje pole!
W Anglii organizacya handlu zbożowego jest potęgą, poważaną przez rząd i
kraj; wielkie też ona rządowi i krajowi w krytycznych tam chwilach
oddaje usługi.
Lecz nim do tego dojdziemy, dobrzeby było wezwać co znaczniejszych a
uczciwych kupców zboża, zasiągnąć ich zdania o zapasach ziarna w kraju i
wyroznmieć czy się podejmą dostarczyć z Węgier potrzebnej ilości żyta na
miejsca wskazane.
Tak postępuje zawsze w latach nieurodzaju parlament angielski, i bardzo
ciekawe bywają tam sprawozdania z takiego *przesłuchiwania handlarzy
zboża w komisyach parlamentu*. Tam parlament nie wstydzi się wysłuchać i
pójść za radą takiego handlarza, bo mądrzy politycy wiedzą tam, jak
wiele specyalnych i różnorodnych trzeba wiadomości, jak wiele
doświadczenia w handlu zbożowym, -- _najniebezpieczniejszym,
najzawodniejszym ze wszystkich rodzajów handlu!_
Nie wątpimy, że i u nas znajdą się ludzie podniosłego serca, co dla
zaszczytu, iż rząd i sejm powierza im troskę o zaopatrzenie kraju w
żywność potrzebną, -- chętnie przy niewątpliwym zresztą zysku zmienią
front dotychczasowego obrotu swego, i zamiast do Pras, wieźć będą zboże
do Lwowa!
Trzeba tylko potrącenia myśli, trzeba zachęty, trzeba inicyatywy.
Rząd też ze swojej strony mógłby zachęcić ich do podjęcia się tej dla
kraju potrzebnej, a dla nich wszakże korzystnej usługi, -- i zagrzać
nawet chłodniejszych obietnicą poczesnej nagrody dla wyszczególnionej
gorliwości.
Wszakżeż są dawne tradycye rządowe, że gorliwych w czasie wojen
napoleońskich liwerantów nagradzano orderami, -- nawet baronostwem!
4. W poczet środków przymnożenia zapasów zboża czasu głodu zachwala z
dawnych praktyk nowa nawet szkoła _nagrody za dowóz zboża_.
Środek dobry i skuteczny w wypadkach wielkiej potrzeby, a
niebezpieczeństwa w przewłoce. Rząd angielski użył go 1795 roku, płacąc
do 20 szylingów (10 gulden. austr.) nagrody za każdy kwarter (2-1/3
korcy krak.) pszenicy dostawiony z Ameryki; -- a po 12 szylingów za
dowóz ze wschodu Europy, z zastrzeżeniem, że zniży nagrodę na 8 szyl.
gdy zapasy dowiezione dojdą do pół miliona kwarterów.
W czasie głodu 1800 r. inny tam obrano system tej nagrody: Po koniec
września 1801 r. zaręczono handlarzom cenę 100 szylingów za kwartet
pszenicy o wadze 424 funtów.
Klęsce głodowej, jak każdej innej, łatwiej zapobiedz wczesnem
zarządzeniem roztropnem, aniżeli już rozwiniętą najmądrzejszemi środkami
usunąć. I tu się potwierdza mądrość przypowieści: _„Principiis obsta;
sero medicina paratur”_.
Nagrody udzielane za dowóz zboża do miejsc nieurodzajem dotkniętych bez
wątpienia bardzo byłyby skuteczne i właściwe, gdyby je zarządzono
wcześnie, _przewidując nieurodzaj i niedostatek_.
Zarządzone, gdy jut złe się wzmogło i w rozgłos poszła po świecie
niedola, stają się drogim lekiem i jakeśmy nadmienili, tylko w ciężkiej
dobie i gdy przewłoka grozi niebezpieczeństwem, -- użyć ich wypada.
W naszem położeniu: zważywszy potrzebę ożywienia konkurencyi handlu
naszego domowego z zabiegliwością i zamożnością Prusaków; zważywszy że
przy nieurodzaju w Kongresówce i krajach Zabranych, jedne Węgry tylko
żyta dostarczyć nam mogą; -- a z Węgier tak nawalnie wywożą Niemcy
zboże, iż koleje żelazne czeskie i saskie, pomimo wysilenia
nadzwyczajnego wszelkich zasobów swoich, temu niesłychanemu naciskowi
podołać niemogą, i rzecz ta aż do dyplomatycznych wzajemnych rozpraw i
wymówek między austryackim i saskim rządem, temi dniami doszła; --że
tedy spieszyćby się wypadało, bo znowu też nie tak bardzo bogate były
zbiory w Węgrzech, ich przeto zapasy nie są niewyczerpane; -- zważywszy
dalej, że ani rząd ani skarb krajowy na własną rękę zakupem boża zająć
się niemogą, i sprawę tę zdać muszą na handel krajowy; -- zważywszy
wreszcie, że handel ten nieurządzony, nie rozgarniony, dotąd zawsze
lekceważący, właśnie w tak ważnej chwili zachęcić i podnieść, i do
energii zagrzać koniecznieby potrzeba; sądzimy, iż niemogąc naśladować
hojności angielskiej, sejm nasz środka _takiej_ nagrody za dowóz użyć
powinien, iżby uzyskawszy poprzednio w zarządzie galicyjskiej kolei
żelaznej zniżenie taryfy, ogłosił, że koszta przewozu pierwszych stu
tysięcy centnarów żyta po dzień np. 15 stycznia z Tarnowa do Lwowa,
*opłaci zarządowi kolei fundusz krajowy*! Kupcy, uzyskawszy bezpłatny
przewóz towaru swego, -- już przeto chętniejby drugi transport podobny
sami opłacili, a nawetby im tę koncesyę dać należało pod warunkiem
tylko, jeśli się dowozu drugiego takiego transportu na koszt własny
podejmą w zakreślonym np. po koniec marca r. p. terminie.
Dwakroć sto tysięcy centnarów żyta -- sprowadzone tak małą stosunkowo
ofiarą skarbu krajowego, wystarczyłoby na pierwszą potrzebę, a kapitał z
sprzedaży tego zapasu uzyskany, umożebniłby handlarzom nowe nabytki i --
nowe dowozy.
Dziwnem się może wydać, że tyle wymagamy uprzejmości i pomocy dla
spekulantów, dla żydków -- „lichwiarzy zbożowych”, -- którym gmin ciemny
zwykle, a najbardziej czasu głodu złorzeczy, i pijawkami kraju być
mieni.
Właśnie też, że gmin ciemny tak niesłusznie ocenia godziwą zawsze, a
czasu głodu niezmiernie ważną i dobroczynną skrzętność tych handlarzy,
właśnie dla tego światlejsi mają obowiązek, dać im należną opiekę i dla
dobra sprawy otoczyć ich tarczą powagi rozsądku.
Nie wymagajmy poświęcenia; nie gardźmy usługą interesowaną, szanujmy ją
owszem. Wszak łaski zawsze są interesowane, -- a bezinteresowność
najczęściej obłudą.
5. Rząd mógłby bardzo ułatwić tę operacyę, gdyby z mnóstwa swoich, po
różnych dzielnicach kraju w pokasowanych klasztorach urządzonych
magazynów wojskowych, mniej na razie potrzebne, ustąpił choćby za opłatą
czynszu na czas naglejszej potrzeby na wsypki handlarzom, -- gdyby nawet
przyszło na skład odzieży wojskowej -- jako lżejszej od zboża, --
gdziekolwiek na ten czas piętrowe w innem mieście nająć kamienice.
Obeszłoby się bez budowania _w tej chwili_ kosztownych magazynów. --
Pomysłu tego świeżo podniesionego, a we Lwowie tak chwalonego, nie
możemy na dobie za pomysł szczęśliwy uznać. Pojmujemy, że go popierają
Anglicy; -- im pewnie on dogodny, -- ale nie nam _w tym roku!_
Z resztą rzecz to ważna, ale od dzisiejszego kłopota wcale odrębna.
Pomówimy o niej kiedyś osobno. -- Spieszymy do rzeczy.
Dobrzeby też było, gdyby dla strzeżenia takich magazynów zbożowych w
okolicach dotkliwiej już niedostatkiem rażonych, rząd straże wojskowe
dodał. Przezorność taka byłaby już przeto właściwą, iżby widziano, że te
zapasy zostają pod opieką i powagą rządu.
6. Wydatną pomoc w kłopocie o dostawę żyta oddać nam mogą w tej chwili
młyny parowe. Nie lekceważymy wcale wodnych; -- ale boimy się, że
posucha i mrozy obezwładnić je mogą w chwili potrzeby. Ważną też to
przewagę daje _parowym_, że w danym razie liczyć można z pewnością na
ich czynność.
O ich ważności dla gospodarstwa nie już tylko rolniczego, ale krajowego,
-- o ich wpływie nie już tylko na ożywienie handlu zbożowego, ale na
zupełną zmianę kierunku jego, z wielką korzyścią dla sprawy lepszego i
łatwiejszego żywienia ludności krajowej, godziłoby się w wolniejszej
chwili pomówić zasadnie.
Dziś zaznaczmy tylko, że jak wielkie i ważne jest ich zadanie w rozwoju
przemysłu krajowego w ogóle; tak mianowicie w chwili obecnej niedoli
niepoślednią ich rola!
Z 17 młynów parowych w Galicyi razem o sile 570 koni, dostarczających
dziennie 5,700 centnarów mąki, -- wprawdzie tylko siedm przypada na
„_Zasanie_” (_Wielkawieś_o sile 6 koni, _Przemyśl_ o 40, _Balice_ o 12,
_Kamionka_ o 30, _Lwów_ o 114, _Bakowce_ o 12 i _Myszków_ o 10,) razem o
sile 224 koni; -- a z tych w szczególności dwa tylko: w Bakowcach i
Myszkowie są w pobliżu okolic głodem zagrożonych; -- gdy wszakże z
położonych w zachodniej części kraju, oprócz odległych od drogi żelaznej
pięciu (_Mókrzyszów_ o sile 12 koni, _Swarzów_ tyleż, _Szczepanowice_
70, _Targowiska_ 20[*] i _Krzesławice_ o sile 20 koni), reszta:
_Tenczynek_ o sile 40 koni, _Kraków_ (królewskie) o 40, _w Podgórzu_ dwa
o 80, _Słotwina_ o 16 i _Tarnów_ o 36, razem o sile 212, przy kolei
żelaznej stoją; -- przeto łatwy i spieszny dowóz mąki do wschodniej
części kraju byłby zapewniony z 12 młynów o sile 436 koni; a
przypuściwszy, iżby urządzenie i przyjęte z zawartych układów
zobowiązania dla pszenicy połowę tylko tej siły użyć pozwoliły na
mielenie żyta, to przecie wielką byłaby pomoc siły pary 200 koni,
dostarczającej dziennie po 2,000 a zatem miesięcznie 60,000 centnarów
mąki, czyli mielącej miesięcznie około 40,000 korcy żyta!
[Footnote *: W chwili druku odbieramy od właściciela młyna w
Targowiskach sprostowanie podanej tu z urzędowych wykazów cyfry 20, na
_30_ jako siłę tamtejszej machiny parowej.]
Gdy nadto zważymy, że młyny te po większej części mielą własne
(zakupione) zboże, a przeto zarazem i handlem zboża się trudnią, a z
natury rzeczy w zwyczaj obrotu swego kredyt kilku-miesięczny przyjęły:
jakżeż ważną byłaby ich pomoc, gdyby sejm wezwał ich na konferencyę i
dawszy im powagą swoją rękojmię, pomoc ich krajowi pozyskał!
Pomoc ta byłaby o tyle pożądańszą, iżby znakomite zakłady hr. Potockiego
w Tenczynku, pp. Barucha w Podgórzu i Domsa we Lwowie, mając urządzone
już przy młynach swoich piekarnie, wprost chleba gotowego dostarczać
mogły!
A wszakże pamiętamy, że piekarnia przy młynie Tenczyńskim posełała
niedawno chleb aż do Wiednia, gdy w skutku powodzi część ludności
tamtejszej w nędzę popadła, a żywności w pobliżu niestało!