Staliśœmy wszyscy bezradni wobec tej szalejącej furii złoœści, która sama

siebie trawiła i pożerała. Z ubolewaniem patrzyliœśmy na smutny przebieg

tego paroksyzmu i z pewną ulgą wróciliœśmy do naszych zajęć, gdy żałosny

ten proces dobiegł swego naturalnego końca. Adela zadzwoniła znowu

moździerzem, tłukąc cynamon, matka ciągnęła dalej przerwaną rozmowę, a

subiekt Teodor, nasłuchując proroctw strychowych, stroił œśmieszne

grymasy, podnosił wysoko brwi i œśmiał się do siebie.

Sklepy cynamonowe · 第 136 / 145 题