Siedzieliśœmy wszyscy w jasno ośœwietlonej kuchni. Za ogniskiem kuchennym

i czarnym, szerokim okapem komina prowadziło parę stopni do drzwi

strychu. Na tych schodkach siedział starszy subiekt Teodor i

nasłuchiwał, jak strych grał od wichru. Słyszał, jak w pauzach wichury

miechy żeber strychowych składały się w fałdy i dach wiotczał i zwisał

jak ogromne płuca, z których uciekł oddech, to znowu nabierał tchu,

nastawiał się palisadami krokwi, rósł jak sklepienia gotyckie,

rozprzestrzeniał się lasem belek, pełnym stokrotnego echa, i huczał jak

pudło ogromnych basów. Ale potem zapominaliśœmy o wichurze, Adela tłukła

cynamon w dŸźwięcznym moŸździerzu. Ciotka Perazja przyszła w odwiedziny.

Sklepy cynamonowe · 第 133 / 145 题