Pokój drżał z lekka, obrazy na œścianach brzęczały. Szyby lœśniły się

tłustym odblaskiem lampy. Firanki na oknie wisiały wzdęte i pełne

tchnienia tej burzliwej nocy. Przypomnieliœśmy sobie, że ojca od rana nie

widziano. Wczesnym rankiem, domyśœlaliœśmy się, musiał udać się do sklepu,

gdzie go zaskoczyła wichura, odcinając mu powrót. - Cały dzień nic nie

jadł - biadała matka. Starszy subiekt Teodor podjął się wyprawić w noc i

wichurę, żeby zanieśœć mu posiłek. Brat mój przyłączył się do wyprawy.

Sklepy cynamonowe · 第 129 / 145 题