tłustym odblaskiem lampy. Firanki na oknie wisiały wzdęte i pełne
tchnienia tej burzliwej nocy. Przypomnieliśmy sobie, że ojca od rana nie
widziano. Wczesnym rankiem, domyślaliśmy się, musiał udać się do sklepu,
gdzie go zaskoczyła wichura, odcinając mu powrót. - Cały dzień nic nie
jadł - biadała matka. Starszy subiekt Teodor podjął się wyprawić w noc i
wichurę, żeby zanieść mu posiłek. Brat mój przyłączył się do wyprawy.