Czasem tylko wyławiamy z tego gwaru wielu głów jakieœś ciemne, żywe

spojrzenie, jakiœś czarny melonik nasunięty głęboko na głowę, jakieśœ pół

twarzy rozdarte uśœmiechem, z ustami, które właśœnie cośœ powiedziały,

jakąœś nogę wysuniętą w kroku i tak już zastygłą na zawsze. Osobliwośœcią

dzielnicy są dorożki bez woźŸniców, biegnące samopas po ulicach. Nie

jakoby nie było tu dorożkarzy, ale wmieszani w tłum i zajęci tysiącem

spraw, nie troszczą się o swe dorożki. W tej dzielnicy pozoru i pustego

gestu nie przywiązuje się zbytniej wagi do œścisłego celu jazdy i

pasażerowie powierzają się tym błędnym pojazdom z lekkomyœlnoœścią, która

cechuje tu wszystko. Nieraz można ich widzieć na niebezpiecznych

zakrętach, wychylonych daleko z połamanej budy, jak z lejcami w dłoniach

przeprowadzają z natężeniem trudny manewr wymijania. Mamy w tej

dzielnicy także tramwaje. Ambicja rajców miejskich œświęci tu najwyższy

swój triumf. Ale pożałowania godny jest widok tych wozów, zrobionych z

papier mâché, o ścianach powyginanych i zmiętych od wieloletniego

użytku. Często brak im zupełnie przedniej œściany tak, że widzieć można w

przejeźŸdzie pasażerów, siedzących sztywnie i zachowujących się z wielką

godnośœcią. Tramwaje te popychane są przez tragarzy miejskich.

Sklepy cynamonowe · 第 110 / 145 题