Stare, krzywe domki podmiejskie otrzymały szybko sklecone portale, które

dopiero bliższe przyjrzenie demaskowało jako nędzne imitacje

wielkomiejskich urządzeń. Wadliwe, mętne i brudne szyby, łamiące w

falistych refleksach ciemne odbicie ulicy, nie heblowane drzewo portali,

szara atmosfera jałowych tych wnętrzy, osiadających pajęczyną i kłakami

kurzu na wysokich półkach i wzdłuż odartych i kruszących się œścian,

wyciskały tu, na sklepach, piętno dzikiego Klondike'u. Tak ciągnęły się

jeden za drugim, magazyny krawców, konfekcje, składy porcelany,

drogerie, zakłady fryzjerskie. Szare ich, wielkie szyby wystawowe nosiły

ukośœnie lub w półkolu biegnące napisy ze złoconych plastycznych liter:

Sklepy cynamonowe · 第 101 / 145 题