dziwactwach, zapewne zapomniał już o zgubie, o matkę nie dbałem. W taką
noc, jedyną w roku, przychodzą szczęśliwe myśli, natchnienia, wieszcze
tknięcia palca bożego. Pełen pomysłów i inspiracji, chciałem skierować
się do domu, gdy zaszli mi drogę koledzy z książkami pod pachą. Zbyt
wcześnie wyszli do szkoły, obudzeni jasnością tej nocy, która nie
chciała się skończyć. Poszlimy gromadą na spacer stromo spadającą
ulicą, z której wiał powiew fiołków, niepewni, czy to jeszcze magia nocy
srebrzyła się na śniegu, czy też świt już wstawał...