Któregośœ z następnych wieczorów ojciec

mój w te słowa ciągnął dalej swą prelekcję: Nie o tych

nieporozumieniach ucieleśœnionych, nie o tych smutnych parodiach, moje

panie, owocach prostackiej i wulgarnej niepowśœciągliwoœci - chciałem

mówić zapowiadając mą rzecz o manekinach. Miałem na myœśli coœ innego. Tu

ojciec mój zaczął budować przed naszymi oczyma obraz tej wymarzonej

przez niego „generatio aequivoca”, jakiegośœ pokolenia istot na wpół

tylko organicznych, jakiejœś pseudowegetacji i pseudofauny, rezultatów

fantastycznej fermentacji materii. Były to twory podobne z pozoru do

istot żywych, do kręgowców, skorupiaków, członkonogów, lecz pozór ten

mylił. Były to w istocie istoty amorfne, bez wewnętrznej struktury,

płody imitatywnej tendencji materii, która obdarzona pamięcią, powtarza

z przyzwyczajenia raz przyjęte kształty. Skala morfologii, której

podlega materia, jest w ogóle ograniczona i pewien zasób form powtarza

się wciąż na różnych kondygnacjach bytu. Istoty te - ruchliwe, wrażliwe

na bodźŸce, a jednak dalekie od prawdziwego życia - można było otrzymać

zawieszając pewne skomplikowane koloidy w roztworach soli kuchennej.

Sklepy cynamonowe · 第 56 / 145 题