Serbii, oto genialny młodzieniec, nadzieja i duma rodu, którego zgubił

nieszczęsny nałóg onanii. O, ironio tych nazw, tych pozorów! Czy jest w

tej pałubie naprawdę coœ z królowej Dragi, jej sobowtór, najdalszy bodaj

cień jej istoty? To podobieństwo, ten pozór, ta nazwa uspokaja nas i nie

pozwala nam pytać, kim jest dla siebie samego ten twór nieszcz궜liwy. A

jednak to musi być ktoœ, moje panie, ktoœ anonimowy, ktoœ groźny, ktoœ

nieszcz궜liwy, ktoœ, co nie słyszał nigdy w swym głuchym życiu o

królowej Dradze... Czy słyszeliœście po nocach straszne wycie tych pałub

woskowych, zamkniętych w budach jarmarcznych, żałosny chór tych kadłubów

z drzewa i porcelany, walących piꜶciami w œściany swych więzień? W

twarzy mego ojca, rozwichrzonej grozą spraw, które wywołał z ciemnośœci,

utworzył się wir zmarszczek, lej rosnący w głąb, na którego dnie gorzało

groźŸne oko prorocze. Broda jego zjeżyła się dziwnie, wiechcie i pędzle

włosów, strzelające z brodawek, z pieprzów, z dziurek od nosa,

nastroszyły się na swych korzonkach. Tak stał drętwy, z gorejącymi

oczyma, drżąc od wewnętrznego wzburzenia, jak automat, który zaciął się

i zatrzymał na martwym punkcie. Adela wstała z krzesła i poprosiła nas o

przymknięcie oczu na to, co się za chwilę stanie. Potem podeszła do ojca

i z rękoma na biodrach, przybierając pozór podkreśœlonej stanowczoœci,

zażądała bardzo dobitnie... Panienki siedziały sztywno, ze spuszczonymi

oczyma, w dziwnej drętwośœci.

Sklepy cynamonowe · 第 53 / 145 题