konstrukcję przegubu, ojciec mój mówił: - Jakże pełna uroku i jak
szczęśliwa jest forma bytu, którą panie obrały. Jakże piękna i prosta
jest teza, którą dano wam swym życiem ujawnić. Lecz za to z jakim
mistrzostwem, z jaką finezją wywiązują się panie z tego zadania. Gdybym
odrzucając respekt przed Stwórcą, chciał się zabawić w krytykę
stworzenia, wołałbym: - mniej treści, więcej formy! Ach, jakby ulżył
światu ten ubytek treści. Więcej skromności w zamierzeniach, więcej
wstrzemięźliwości w pretensjach - panowie demiurdzy - a świat byłby
doskonalszy! - wołał mój ojciec akurat w momencie, gdy dłoń jego
wyłuskiwała białą łydkę Pauliny z uwięzi pończoszki. W tej chwili Adela
stanęła w otwartych drzwiach jadalni, niosąc tacę z podwieczorkiem. Było
to pierwsze spotkanie dwu tych wrogich potęg od czasu wielkiej rozprawy.