Ten moloch był nieubłagany, jak tylko kobiece molochy być potrafią, i

odsyłał je wciąż na nowo do pracy, a one, wrzecionowate i smukłe,

podobne do szpuli drewnianych, z których odwijały się nici, i tak

ruchliwe jak one, manipulowały zgrabnymi ruchami nad tą kupą jedwabiu i

sukna, wcinały się szczękającymi nożycami w jej kolorową masę, furkotały

maszyną, depcąc pedał lakierkową, tanią nóżką, a dookoła nich rosła kupa

odpadków, różnokolorowych strzępów i szmatek, jak wyplute łuski i plewy

dookoła dwóch wybrednych i marnotrawnych papug. Krzywe szczęki nożyc

otwierały się ze skrzypieniem, jak dzioby tych kolorowych ptaków.

Sklepy cynamonowe · 第 38 / 145 题