odsyłał je wciąż na nowo do pracy, a one, wrzecionowate i smukłe,
podobne do szpuli drewnianych, z których odwijały się nici, i tak
ruchliwe jak one, manipulowały zgrabnymi ruchami nad tą kupą jedwabiu i
sukna, wcinały się szczękającymi nożycami w jej kolorową masę, furkotały
maszyną, depcąc pedał lakierkową, tanią nóżką, a dookoła nich rosła kupa
odpadków, różnokolorowych strzępów i szmatek, jak wyplute łuski i plewy
dookoła dwóch wybrednych i marnotrawnych papug. Krzywe szczęki nożyc
otwierały się ze skrzypieniem, jak dzioby tych kolorowych ptaków.