nocnego. Nie poprzestając na wylęganiu coraz nowych egzemplarzy, ojciec
mój urządzał na strychu wesela ptasie, wysyłał swatów, uwiązywał w
lukach i dziurach strychu ponętne, stęsknione narzeczone i osiągnął w
samej rzeczy to, że dach naszego domu, ogromny, dwuspadowy dach gontowy,
stał się prawdziwą gospodą ptasią, arką Noego, do której zlatywały się
wszelkiego rodzaju skrzydlacze z dalekich stron. Nawet długo po
zlikwidowaniu ptasiego gospodarstwa utrzymywała się w świecie ptasim ta
tradycja naszego domu i w okresie wiosennych wędrówek spadały nieraz na
nasz dach całe chmary żurawi, pelikanów, pawi i wszelkiego ptactwa.