darzył Adelę. Sprzątanie pokoju było dlań wielką i ważną ceremonią,
której nie zaniedbywał nigdy być świadkiem, śledząc z mieszaniną strachu
i rozkosznego dreszczu wszystkie manipulacje Adeli. Wszystkim jej
czynnościom przypisywał głębsze, symboliczne znaczenie. Gdy dziewczyna
młodymi i śmiałymi ruchami posuwała szczotkę na długim drążku po
podłodze, było to niemal ponad jego siły. Z oczu jego lały się wówczas
łzy, twarz zanosiła się od cichego śmiechu, a ciałem wstrząsał rozkoszny
spazm orgazmu. Jego wrażliwość na łaskotki dochodziła do szaleństwa.