dziurawy, przetarty, za krótki obrus śniegu. Na wiele dachów nie
starczyło go i stały czarne lub rdzawe, gontowe strzechy i arki kryjące
w sobie zakopcone przestrzenie strychów - czarne, zwęglone katedry,
najeżone żebrami krokwi, płatwi i bantów - ciemne płuca wichrów
zimowych. Każdy świt odkrywał nowe kominy i dymniki, wyrosłe w nocy,
wydęte przez wicher nocny, czarne piszczałki organów diabelskich.