Przywykliœśmy do jego nieszkodliwej obecnośœci, do jego cichego

gaworzenia, do tego dziecinnego, w sobie zatopionego œświegotu, którego

trele przebiegały niejako na marginesie naszego czasu. Wtedy już znikał

niekiedy na wiele dni, podziewał się gdzieśœ w zapadłych zakamarkach

mieszkania i nie można go było znaleźŸć. Stopniowo te zniknięcia

przestały sprawiać na nas wrażenie, przywykliśœmy do nich i kiedy po

wielu dniach znów się pojawiał, o parę cali mniejszy i chudszy, nie

zatrzymywało to na dłużej naszej uwagi. Przestaliœśmy po prostu brać go w

rachubę, tak bardzo oddalił się od wszystkiego, co ludzkie i co

rzeczywiste. Węzeł po w꼟le odluźŸniał się od nas, punkt po punkcie gubił

związki łączące go ze wspólnotą ludzką. To, co jeszcze z niego

pozostało, to trochę cielesnej powłoki i ta garœść bezsensownych dziwactw

- mogły zniknąć pewnego dnia, tak samo nie zauważone jak szara kupka

œśmieci, gromadząca się w kącie, którą Adela co dzień wynosiła na

śœmietnik.

Sklepy cynamonowe · 第 23 / 145 题