Zauważyliœmy wówczas wszyscy, że ojciec zaczął z dnia na dzień maleć jak

orzech, który zsycha się wewnątrz łupiny. Zanikowi temu nie towarzyszył

bynajmniej upadek sił. Przeciwnie, stan jego zdrowia, humor, ruchliwośœć

zdawały się poprawiać. Często śœmiał się teraz głoœśno i szczebiotliwie,

zanosił się wprost od œśmiechu, albo też pukał w łóżko i odpowiadał sobie

„proszę” w różnych tonacjach, całymi godzinami. Od czasu do czasu złaził

z łóżka, wspinał się na szafę i przykucnięty pod sufitem porządkował cośœ

w starych gratach, pełnych rdzy i kurzu. Niekiedy ustawiał sobie dwa

krzesła naprzeciw siebie i wspierając się rękami o poręcze, bujał się

nogami wstecz i naprzód, szukając rozpromienionymi oczyma w naszych

twarzach wyrazów podziwu i zachęty. Z Bogiem, zdaje się, pogodził się

zupełnie. Niekiedy w nocy ukazywała się twarz brodatego Demiurga w oknie

sypialni, oblana ciemną purpurą bengalskiego œświatła, i patrzyła przez

chwilę dobrotliwie na uśœpionego głęboko, którego œśpiewne chrapanie

zdawało się wędrować daleko po nieznanych obszarach œświatów sennych.

Sklepy cynamonowe · 第 21 / 145 题