Wyszedłem w noc zimową, kolorową od iluminacji nieba. Była to jedna z

tych jasnych nocy, w których firmament gwiezdny jest tak rozległy i

rozgałęziony, jakby rozpadł się, rozłamał i podzielił na labirynt

odrębnych niebios, wystarczających do obdzielenia całego miesiąca nocy

zimowych i do nakrycia swymi srebrnymi i malowanymi kloszami wszystkich

ich nocnych zjawisk, przygód, awantur i karnawałów. Jest lekkomyśœlnośœcią

nie do darowania wysyłać w taką noc młodego chłopca z misją ważną i

pilną, albowiem w jej p󳶜wietle zwielokrotniają się, plączą i

wymieniają jedne z drugimi ulice. Otwierają się w głębi miasta, żeby tak

rzec, ulice podwójne, ulice sobowtóry, ulice kłamliwe i zwodne.

Sklepy cynamonowe · 第 82 / 145 题