ROZDZIAŁ XVII.

W ciemności która była potém, rozwidniła się wielka zorza południowa

i pożar chmur.

A xiężyc znużony spuszczał się w płomienie niebios, jakoby gołąb'

biały spadający wieczorem na chatę czerwoną od słońca zachodu.

Eloe siedziała nad ciałem zmarłego, z gwiazdą melancholiczną na

rozpuszczonych włosach.

I oto nagle z płomienistéj zorzy wystąpił rycerz na koniu, zbrojny

cały i leciał z okropnym tententem.

Śnieg szedł przed nimi przed piersią konia, jak fala zapieniona przed

łodzią.

A w ręku rycerza była chorągiew, a na niéj trzy ogniste litery paliły

się.

I przyleciawszy ów rycerz nad trupa, zawołał grżmiącym głosem: tu

był żołnierz, niech wstanie!

Niech siada na koń, ja go poniosę prędzéj niż burza, tam gdzie się

rozweseli w ogniu.

Oto zmartwychwstają narody! oto z trupów są bruki miast! oto lud

przeważa!

Nad krwawemi rzekami i na krużgankach pałacowych stoją bladzi królowie,

trzymajcie szaty na piersiach szkarłatne, aby zakryć pierś przed kulą

świszczącą i przed wichrem zemsty ludzkiéj.

Korony ich ulatują z głów, jak orły niebieskie, i czaszki królów są

odkryte.

Bóg rzuca pioruny na głowy siwe i na obnażone z koron czoła.

Kto ma duszę, niech wstanie! niech żyje! bo jest czas żywota dla ludzi

silnych.

Tak mówił rycerz, a Eloe powstawszy z nad trupa, rzekła: rycerzu nie

budź go bo śpi.

On był przeznaczony na ofiarę, nawet na ofiarę serca. Rycerzu, leć

daléj, nie budź go.

Jam jest w części odpowiedzialna, że serce jego nie było tak czyste jak

dyamentowe źródło, i tak wonne jak lilije wiosenne.

To ciało do mnie należy, i to serce mojém było. Rycerzu koń twój

tentni, leć daléj!

I poleciał ów rycerz ognisty z szumem, jakoby burzy wielkiéj; a Eloe

usiadła nad ciałem martwego.

I uradowała się że serce jego nie obudziło się na głos rycerza i że

już spoczywał.

Anhelli · 第 28 / 30 题